Pierwsze kroki w świadomym śnieniu

Wprowadzenie

Przeglądając różne książki i kursy świadomego śnienia, można zauważyć, że są one bardzo ogólne i nie do końca usystematyzowane. Skutkiem tego ludzie którzy zaczynają dopiero przygodę ze świadomym śnieniem mają różne kłopoty z wykorzystaniem tej wiedzy w praktyce.

Dlatego należy usystematyzować tą wiedzę i przedstawić ją w formie przejrzystego przewodnika, który ułatwiłby początkującym zastosowanie jej w praktyce i bezproblemowe wejście w fascynujący świat świadomego śnienia.

Przedstawione tu metody pochodzą z różnych źródeł: książek, wykładów, list dyskusyjnych i od przyjaciół którzy od lat kroczą ścieżką świadomego śnienia, a także wywodzą się one z mojego osobistego doświadczenia w tej materii.

Mają one tę cechę wspólną, że zostały przetestowane przeze mnie pod kątem swojej skuteczności. Mam nadzieję, że to co zamierzam tu przedstawić okaże się użyteczne nie tylko dla początkujących, ale nawet zaawansowani praktycy znajdą tu coś dla siebie.

Porządek rzeczy

Przedstawione tu zagadnienia zostały usystematyzowane w określonym logicznym porządku i w takiej kolejności powinny być ćwiczone. Każdy następny krok bazuje na kroku, który go poprzedza z tego względu chcąc osiągnąć trwałe rezultaty należy trzymać się tej kolejności i wykonywać następny krok kiedy jesteśmy pewni, że opanowaliśmy krok poprzedzający go.

Nie należy się śpieszyć, jak pisał Micke Dayton: „Nie należy uczyć się szybko – należy uczyć się gruntownie”. Ponieważ ludzie mają różne zdolności jednym pewne rzeczy przyjdą łatwiej innym trudniej. Dlatego należy więcej czasu poświęcić tym krokom które przychodzą nam trudniej nie lekceważąc tego co w danym momencie przychodzi nam łatwo.

Należy również pamiętać o tym, że ćwiczenia opisane w kroku pierwszym nie kończą się w momencie wykonania drugiego kroku, lecz ćwiczenia kolejnych kroków dodawane są do wcześniejszych prowadząc do harmonijnego rozwoju wszystkich zdolności niezbędnych do świadomego śnienia. Po tym wprowadzeniu pora na wykonanie pierwszego kroku.

Krok Pierwszy

(przygotowanie)

Praca ze snami jest pracą z umysłem, aby osiągnąć w niej sukces musimy najpierw osiągnąć wewnętrzną harmonię i spokój. Musimy uwolnić się od napięć, pomieszania i stworzyć odpowiednie warunki aby nasze zdolności mogły harmonijnie się rozwijać. Stworzyć wewnętrzną przestrzeń, w której rozwiną się nasze zdolności śnienia.

Zanim przystąpimy do rozwijania tych zdolności, powinniśmy w miarę naszych możliwości uporządkować rozkład naszego dnia, przyzwyczaić się do zasypiania i wstawania o tej samej porze – to bardzo pomaga. Powinniśmy zrezygnować ze spożywania posiłków bezpośrednio przed zaśnięciem i dać sobie czas przed zaśnięciem na przygotowanie się do snu.

Ten czas na przygotowanie się do snu jest bardzo ważny. Większość ludzi idzie spać wprost od absorbującej bieganiny, zasypiając boryka się z problemami dnia codziennego skutkiem czego zasypiają w napięciu, które przejawia się później w ich snach, skutkiem czego sen nie daje pełnego wypoczynku i ciężko zapamiętać swoje sny.

Pragnąc pracować ze snami musimy uwolnić się od tego szkodliwego nawyku. Musimy wypracować nowe przyzwyczajenie polegające na tym, że jakiś czas przed zaśnięciem zostawiamy za sobą sprawy życia codziennego i dajemy sobie czas na uspokojenie się wyciszenie i przygotowanie do snu.

Może to być godzina może to być dwadzieścia minut jednak ten czas jest bardzo ważny. Kiedy wejdzie nam to w nawyk wyraźnie zauważymy jak ten okres przygotowania do snu wpływa na jakość naszego snu i śnienia. Wyraźnie dostrzeżemy, że nasz sen stał się pełniejszy, nasze sny bardziej wyraziste i lepiej je pamiętamy.

Podobnie jak dajemy sobie czas przed zaśnięciem, powinniśmy również dać sobie czas bezpośrednio po przebudzeniu, wystarczy dziesięć, piętnaście minut, które zostawimy sobie na refleksję zanim rzucimy się w wir codziennych zajęć. Czas ten zostawiamy sobie na przypomnienie snów, refleksję nad nimi, relaks pozwalający nam spokojnie zacząć dzień.

Te z pozoru proste nawyki są bardzo ważne i jak się przekonamy bardzo pożyteczne. Powinniśmy również zwrócić uwagę na warunki w jakich śpimy; zadbać o to aby nasza sypialnia miała przyjemny relaksujący nastrój, była wywietrzona i przyjemnie pachnąca, aby wywoływała przyjemne relaksujące skojarzenia.

Powinniśmy wyrzucić z niej wszystko co może kojarzyć nam się z pracą, codzienną krzątaniną czy w jakiś sposób wywoływać napięcie. Łóżko nie powinno być zbyt twarde ani zbyt miękkie. U mnie zbyt twarde łóżko spłyca sen zaś zbyt miękkie sprawia, że budzę się zmęczony i słabiej pamiętam sny.

Podobnie to pod czym śpimy, nie powinno być zbyt ciężkie ani zbyt lekkie, wysokość i miękkość poduszki powinna być optymalna. Powinniśmy z tym poeksperymentować, aby znaleźć optymalne dla siebie warunki. To są drobiazgi, ale jak przekonamy się, mogą nam pomóc lub zaszkodzić w naszej pracy ze snami.

Powinniśmy poświęcić tydzień lub dwa, zmieniając różne elementy aby określić optymalne dla siebie warunki.

Kolejną rzeczą jaką powinniśmy zrobić przygotowując się do pracy ze snami to uwolnić się od napięć, zharmonizować naszą energię i uspokoić umysł. W tym celu powinniśmy wypracować sobie nawyk codziennego wykonywania ćwiczeń relaksacyjnych i medytacji.

W Tybetańskich praktykach Jogi Snu rozpoczęcie treningu śnienia poprzedza się wykonywaniem specjalnych medytacyjnych praktyk oczyszczających, wykonywaniem ćwiczeń harmonizujących elementy – ćwiczeń wizualizacyjnych, oddechowych i ruchowych – oraz użyciem specjalnych mantr. Stosuje się też specjalne masaże, a jeśli zachodzi taka potrzeba używa się lekarstw harmonizujących energię.

A Midsummer Night's Dream

Na nasz użytek wystarczą proste ćwiczenia relaksacyjne i medytacyjne pozwalające uwolnić się od napięć i osiągnąć stan wyciszenia. Przedstawię tu prostą instrukcję relaksu opracowaną przez A. Szyszko-Bohusza opisaną w jego pracy pt. „Funkcja ćwiczeń relaksowo-koncentrujących w nowoczesnym procesie kształcenia”:

1. Połóż się wygodnie na grubym kocu rozłożonym na podłodze (łóżko nie spełni zadania, gdyż powierzchnia na której leżymy nie może się uginać – kręgosłup powinien być prosty), ramiona ułożone swobodnie wzdłuż ciała, oczy zamknięte.

2. Należy uwolnić się od myślenia o jakimkolwiek wysiłku.

3. Oddychamy swobodnie, głęboko bez wysiłku w stałym rytmie np. wdech 4 sek. I tyleż wydech.

4. Ciało winno leżeć bezwładnie, dolna szczęka, mięśnie ramion, piersi, tułowia oraz kończyny całkowicie rozluźnione. Osiągniecie to myśląc kolejno o mięśniach wzdłuż całego ciała. Skontrolujcie w ten sposób kilkakrotnie całe ciało, usuwając wszelkie napięcia mięśni.

Koncentrując się na przykład na prawej ręce powtarzajcie w myśli: „moja ręka jest zupełnie bezwładna” uczucie bezwładu spotęguje się w was, ręka stanie się coraz cięższa, coraz bardziej bezwładna, niemal wrośnie w podłoże na którym leżycie i osiągniecie stan zupełnego odprężenia. Aby osiągnąć zupełną likwidację napięcia mięśni należy kilkakrotnie powtórzyć taką myślową kontrolę całego ciała.

5. Należy następnie uciszyć i „odaktywnić zmysły” przede wszystkim słuch (poprzez odwrócenie uwagi od bodźców słuchowych). Nie przysłuchujcie się żadnym odgłosom lecz rozluźnijcie się.

6. Wycisz umysł poprzez uważną obserwację myśli, aż do przestania myślenia o czymkolwiek. Myśl winna „ustać”- jak gdyby zawisnąć w próżni; proces uciszania umysłu można przyśpieszyć poprzez skupienie uwagi na jakimś określonym miejscu, czy przedmiocie i skoncentrowaniu się jedynie na nim, przez pewien początkowo choćby krótki czas.

7. Kilka minut takiego zupełnego wyłączenia się od napływu myśli pozwala nam uzyskać odpoczynek o wiele pełniejszy od snu, pełnego nieraz napięć szarpiących nasz system nerwowy.

Prowadzenie dziennika relaksu

Zaleca się również prowadzenie dziennika relaksu, w którym notuje się porę jego wykonania czas trwania, opis i spostrzeżenia i napotkane trudności oraz zrobione postępy.

Taki dziennik z jednej strony pozwala śledzić nasze postępy i udoskonalać nasz relaks, pomaga nam w pełni uświadomić sobie jego przebieg i procesy w nim zachodzące, z drugiej zaś strony poprzez fakt wracania pamięcią do doznań z dopiero co zakończonego ćwiczenia, pomaga przenosić relaks w życie codzienne, czyniąc je bardziej zrelaksowanym.

Rozwija też w nas pamięć doświadczeń w zmienionym stanie świadomości co min poprawia pamięć naszych snów.

Kiedy nauczymy się relaksować i rozwiniemy naszą zdolność do relaksacji możemy rozwinąć ją i pogłębić poprzez praktykę medytacji. Zanim jednak spróbujemy medytować powinniśmy tydzień lub dwa poświęcić regularnej praktyce rozwijania relaksacji aby nabrać w niej pewnej biegłości i pogłębić ją.

Powinniśmy stosować relaks kilka razy dziennie najlepiej wieczorem przed pójściem spać i po południu po powrocie z pracy i jeśli mamy możliwość również w innych okresach. Stosując relaks wieczorem przed pójściem spać, powinniśmy starać się kończąc relaks, pozostawać wyciszeni i zrelaksowani, aż do czasu położenia się do łóżka wówczas bardzo wyraźnie i w krótkim czasie zauważymy poprawę wyrazistości i pamięci naszych snów.

Kiedy rozwiniemy nawyk relaksacji powinniśmy spróbować pogłębić ją poprzez praktykę medytacji w tym celu polecam medytację z mantrą, którą powinniśmy wprowadzić do swojej codziennej praktyki. Najlepiej wykonywać ją po wieczornym relaksie kiedy jesteśmy wyciszeni, zakończyliśmy nasze notatki i niedługo pójdziemy spać. Możemy ją wykonywać również w innych okresach dnia, jednak z punktu widzenia pracy ze snami medytacja wieczorna jest najważniejsza.

Medytacja z Mantrą

Siadamy wygodnie z wyprostowanym kręgosłupem. Zamykamy oczy, po czym dokładnie rozluźniamy ciało od głowy aż do stóp. Po rozluźnieniu ciała obserwujemy je, relaksując się. Gdy czujemy się już spokojni i zrelaksowani, kierujemy uwagę na oddech, czyniąc go łagodnym, miękkim i naturalnym.

Relaksując się obserwujemy go przez pewien czas, nie wpływając jednak na niego. Uświadamiamy sobie fazy wdechu, szczytu oddechu, wydechu i naturalnego bezdechu. Gdy już jesteśmy w pełni zrelaksowani i świadomi tych faz, łagodnie łączymy z nimi wyobrażenia dźwięku.

Na wdechu myślimy o brzmieniu dźwięku OM, między wdechem, a wydechem o brzmieniu dźwięku TAT, na wydechu zaś o brzmieniu dźwięku SAT. Długość dźwięku dobrana jest tak by w naturalny sposób mieściła w odpowiedniej fazie oddechu. OM dźwięcznie na wdechu cichnie przy końcu, a wtedy pojawia się krótkie TAT i na wydechu długie, łagodne SAT. Bezdech jest trwaniem w ciszy.

Dźwięk nie może być dłuższy niż faza oddechowa i nie może prowadzić do przedłużania którejś z faz, lecz w naturalny sposób w niej się mieścić. W ten sposób cała mantra uzyskuje pewien naturalny wewnętrzny rytm. W trakcie ćwiczenia wysubtelniamy brzmienie mantry, aby pogłębić relaks.

W czasie medytacji mantra wprowadza nas w głębokie stany umysłu, czego przejawem jest zmiana sposobu brzmienia mantry, oraz stanu umysłu do czego należy się dostosować. Zmienia się wtedy cała nasza percepcja. W końcu mantra wprowadza nas w stan głębokiego wyciszenia i zanika.

To również należy zaakceptować i nie próbować przywołać brzmienia mantry, lecz pozostać zrelaksowanym w tym wyciszonym stanie tak długo jak możemy, po czym łagodnie otwieramy oczy i starając się utrzymać ten stan wykonujemy naszą zwykłą aktywność, lecz w sposób łagodny i wyciszony.

Gdy mantra wprowadza nas w głębszy stan umysłu, zmienia naszą percepcję i jeśli poddamy się temu, to mimo iż możemy odbierać bardzo wyraźnie bodźce z otoczenia, nie wpływa to w żaden sposób na naszą medytację, dając nam tym samym doświadczenie właściwego stosunku do bodźców z zewnątrz.

Z kolei niekiedy nasz umysł bywa rozproszony, tak iż mamy kłopoty z utrzymaniem uwagi na mantrze w pierwszej fazie medytacji zanim mantra wprowadzi nas w stan transcendentalny. Spostrzegamy wtedy, że nasz umysł podąża za jakąś myślą, nie za mantrą.

Relaksujemy się wtedy i powracamy łagodnie do mantry ucząc się w ten sposób właściwego, bezstresowego podejścia do problemów. Z tych względów ta mantra jest bardzo cenna w naszym życiu. Ponadto samo brzmienie mantry wytwarza w nas pewne właściwe nastawienie emocjonalne, nie tylko ułatwiające i pogłębiające relaks, ale pomagające radzić sobie w codziennym życiu.

Medytacja z mantrą jest bardzo skuteczną metodą psychoterapeutyczną pozwalającą zrozumieć nasz umysł i wniknąć w głębsze warstwy naszej psychiki. Jedynym problemem jaki może się tu pojawić jest tak zwane odstresowanie. Polega ono na tym, że wraz z postępem w medytacji w jej pierwszych fazach pojawiają się silnie zabarwione emocjonalnie wspomnienia.

Jeśli jednak nie przerywamy medytacji, lecz relaksując się, łagodnie wracamy do mantry kontynuując praktykę do stanu wyciszenia, nie pojawią się żadne problemy. W przypadku przerwania medytacji w tym punkcie mogą wystąpić kłopoty.

Kłopoty te polegają na tym, że stany emocjonalne związane z traumatycznym przeżyciem z przeszłości przenosimy w codzienne życie projektując je na doświadczane sytuacje, co ogranicza naszą zdolność oceny rzeczywistości i może prowadzić do poważnych konfliktów osobowości, a w konsekwencji do zaburzeń osobowości.

Relaks przed snem

Z tego względu każdą medytację należy prowadzić aż do osiągnięcia stanu pełnego wyciszenia. W przypadku wystąpienia nasilonego stresu w życiu codziennym należy regularnie kontynuować praktykę medytacyjną.

Jeśli chcemy pogłębić naszą wiedzę o relaksie i medytacji, powinniśmy sięgnąć do fachowej literatury np. wspomnianej tu pracy A. Szyszko – Bohusza. Polecam M. Daytona „Umysłowa kontrola Chi”, P. Kaplau „Trzy filary Zen” itp. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się coś o równoważeniu elementów to polecam np. A. Kim „Umysł Ninja” lub książki o medycynie Chińskiej lub Tybetańskiej oraz książki Tenzina Wangyala i Namkai Norbu Rinpocze. Można też zajrzeć na stronę poświęconą relaksacji.

Kolejnym przygotowaniem, które powinniśmy wykonywać i to jeszcze przed przystąpieniem do wieczornych ćwiczeń relaksacyjnych i medytacyjnych, jest oczyszczenie umysłu z wrażeń dnia. Tenzin Wangyal określa to ćwiczenie jako pierwsze przygotowanie. Była ona znana i praktykowana nie tylko w Tybecie, ale stanowiła ważną praktykę przygotowującą do śnienia wśród szamanów indiańskich.

Ktoś pisał też o niej na “oneiro” jako dobrej metodzie poprawiającej pamiętanie snów. Przygotowanie to polega na tym, iż kiedy kończymy swój dzień i przygotowujemy się do snu, siadamy w milczeniu i dokładnie odtwarzamy w pamięci przebieg całego minionego dnia, od chwili przebudzenia, aż do obecnego momentu (podobne ćwiczenie odgrywa też ważną rolę w „ćwiczeniach duchowych świętego Ignacego”, chociaż tam kładzie się nacisk na inne jego aspekty) zwracając uwagę na to, co nas szczególnie poruszyło.

Kiedy przypomnimy sobie dokładnie przebieg naszego dnia, zostawiamy go za sobą i mówimy sobie, że to minęło, a teraz nadszedł czas snu, po czym szybko odtwarzamy wydarzenia w przeciwną stronę, „wymazując je” i uwalniając od nich nasze sny. Zostawiamy dzień za sobą i rozpoczynamy czas relaksu i wyciszenia, czas przygotowania do snu.

Założenie dziennika snów

Kolejną rzeczą, jaką powinniśmy zrobić w okresie przygotowania do pracy ze snami, to założyć dziennik snów, w którym będziemy zapisywali wszystkie zapamiętane sny i nasze spostrzeżenia związane ze śnieniem.

Dziennik ten ma również kilka funkcji:

Po pierwsze: poprawi naszą pamięć snów.

Po drugie pozwoli nam śledzić swoje postępy na tym polu.

Po trzecie dostarczy materiału do analizy, która pozwoli nam odkryć najczęściej występujące w naszych snach „znaki snu” i wykorzystać tę wiedzę do rozpoznania stanu śnienia, oraz określać związki między naszymi myślami, odczuciami i wydarzeniami na jawie, a tematyką snów, co pomoże nam w nauce inkubowania snów i ustawiania snów do śnienia, na określone tematy.

W dzienniku tym powinniśmy przy każdym śnie umieszczać datę i tytuł snu, zapisywać spostrzeżenia dotyczące związku tematów naszego snu, a poprzedzającymi go wydarzeniami na jawie jeśli takie znajdziemy itp. Oraz po każdym śnie powinniśmy zostawić sobie trochę miejsca na refleksje, jakie później mogą się pojawić w związku z zapisanym snem.

Dobrze jest mieć dziennik stale przy sobie aby móc zapisać wspomnienia snów, czy ważne spostrzeżenia i refleksje związane z naszymi snami, które mogą pojawić się w trakcie dnia. W nocy należy go mieć przy łóżku razem z lampką i długopisem, aby móc zapisywać sny zaraz po przebudzeniu rankiem, lub w nocy jeśli obudzimy się po jakimś śnie.

Przygotowanie powinniśmy zrobić gruntownie i poświęcić na to tyle czasu ile nam potrzeba, nie należy się śpieszyć. Jednej osobie wystarczy tydzień, innej zajmie to miesiąc. To bez znaczenia, ważne aby w tym okresie wypracować sobie dobre nawyki, rozwinąć zdolność do relaksu i medytacji, uporządkować swój dzień i wypracować optymalne dla siebie warunki do pracy ze snami. Kiedy czujemy, że jesteśmy gotowi wykonujemy następny krok.

 

Źródło, autor: J. Jedrz, śpiący prorok

Inne artykuły o snach:

Jak zapamiętać sny

Pierwsze kroki w świadomym śnieniu

Kolejne kroki świadomego śnienia. Pamiętanie snów

 

Dodaj komentarz